Loading...

niedziela, 19 sierpnia 2012

Greenwich Market

Czerwona linia, przesiadka z Banku na DRL, niesamowity podmuch wiatru w podziemiach metra, że czasami uniemożliwia oddychanie. Nie mówiąc już o zatkanych uszach. Wsiadamy do czystego przedziału, kolejka jakaś taka inna, jedzie tak szybko, że mówię pewnie będziemy jechać cały czas pod ziemią. Za jakiś czas podziwiamy inną stronę Londynu. Drapacze chmur, jedne wyższe od drugich, czułam się tak jakbym była przez moment w zupełnie innym świecie. I znaleźliśmy się w bardzo uroczym miejscu. Zaczęliśmy zwiedzać. Poszliśmy do Parku by zobaczyć obserwatorium. Pogoda upalna...I zeszliśmy do miasteczka  trafiając na Greenwich Market.
Spróbowaliśmy Cidera, dla mnie taki sobie smak. 
Organiczne chleby
Bardzo dobry donuts  ale w tak upalny dzień nie miałam ochoty na jedzenie, tylko picie, więc oddałam mężowi
Oprócz jedzenia, można kupić przeróżne rzeczy. Market jest niewielki ale uroczy.
A to widok z wysokości obserwatorium
Co prawda pozostały jeszcze zabezpieczenia po Olimpiadzie i nie można było wszędzie chodzić, ale to co chcieliśmy zobaczyć, zobaczyliśmy.

4 komentarze:

  1. Świetna relacja! I tyle smaków:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem jedno - oszalałabym w takim miejscu od nadmiaru tego wszystkiego;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A wlasnie, zapomnialam spytac, czy udalo wam sie wypatrzec polskie stoisko na Greenwich Market, sprzedajace paszteciki, bigos i kielbase :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie udało się....;(niestety, w tym całym zamieszaniu nie zwróciliśmy uwagi. Maggie następnym razem:):)

      Usuń

Dziękuję, że tu zaglądasz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...