Loading...

czwartek, 23 sierpnia 2012

"Jedz ile chcesz"....czy warto?

Chciałam Was zapytać co sądzicie o tego typu miejscach? Czy warto w ogóle zainteresować się się takim lokalem? 
Dwa lata temu jak przyjechaliśmy na Wyspy i znajomi zaprowadzili nas do jednej z wielu knajp " jedz ile jesz" które tutaj są, nie wzbudziła ona pozytywnych u mnie emocji. Jednak dla człowieka, który widzi nowe rzeczy, myśli sobie czemu nie spróbować. Nie powiem, że nic mi nie smakowało, ale widząc taki przerób jedzeniowy zwątpiłam. "jedz ile chcesz" w sumie ile człowiek może zjeść. Pojemników z różnymi daniami jest sporo, ( od makaronów, ryżu pełnych dań, do słodkości, nawet lody, owoce, itp:) ale tak naprawdę to czy wszystko można zjeść, nawet jeśli nałoży się niewiele wszystkiego? W moim przypadku jest to niemożliwe. Musiałabym chyba z jeden dzień nic nie jeść, ale to i tak by nie pomogło. Chyba najbardziej smakował mi ryż i makaron i sosy oraz owoce. Czy polecilibyście znajomym taki lokal, by z czystej ciekawości mogli przekonać się czy warto? 

9 komentarzy:

  1. niestety, nie jestem zwolenniczką takich lokali. jedzenie jest po to, by cieszyć się każdym kęsem, a nie po to, by napychać się do maksimum. do tego jedzeniem, które leży ileś czasu (godzin???) w pojemnikach, prawdopodobnie na wyciągnięcie ręki każdego. wizyta w restauracji powinna pozostawić po sobie lekki niedosyt, a nie myśli "nigdy więcej" i pękanie w szwach. takie moje zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W knajpie, w ktorej ja bylam jedzenie nie lezalo godzinami w pojemnikach lecz bylo przyrzadzane na biezaco. Co i raz kucharze wynosili z kuchni swieze porcje. Tutaj, w Niemczech, takie chinskie restauracje sa rownie popularne i zawsze jest w nich w porze obiadowej sporo ludzi. Musze jednak przyznac, ze to zdecydowanie dla osob, ktore lubia i moga duzo zjesc :) Bo naprawde nie da sie sprobowac wszytskiego nawet wkladajac sobie na talerz po lyzce z kazdego dania :)

      Usuń
  2. Hmm.. W Madrycie tego typu restauracje tez sa popularne w porze lunchu. Prawda jest taka ze skorzystalam z nich kilka razy, ale tylko dlatego ze jedna jest na przeciwko mojej pracy i moge wybrac co chce i ile chce zjesc ( a nakladam sobie zazwyczaj zupe i jakies pieczone warzywa, wiec moj chlopak mowi ze to strata pieniedzy).. no ale ile mozna zjesc ?! Ja zawsze spogladam z niedowierzaniem na osoby, ktore nakladaja sobie wszystkiego po trochu.. a na koniec zostawiaja polowe obiadu na talerzu. Bo nie tylko nakladaja tego za duzo.. ale tez kombinacja smakow zazwyczaj nie ma sensu. Innym minusem w Hiszpanii w tego typu restauracjach ( chociaz jak dla mnie to jest ok) potrawy te czesto sa podawane bez soli, gotowane sa w ten sposob by kazdy mogl je zjesc bez wzgledu na rodzaj diety.. wiec dla mego mezczyzny wiekszosc dan jest tam bez smaku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy pracowałam w USA bardzo lubiliśmy chodzić do takich miejsc, bo można było spróbować dużo różnych dań z chińskiego menu. Ale fakt jest faktem, jest to nie do przejedzenia. Trzeba też uważać, bo często ilość a jakość to spora różnica.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mieszkając na Wyspach mozna spotkać takie knajpy z kuchnią azjatycką, i wtedy to się chyba opłaca. U siebie w mieście mam 2 takie - włoską i ogólną kuchnie. Poszliśmy, zjedliśmy i obliczyłam, że nie zjadam tych pieniędzy. Ostatnia wizyta to miseczka chłodnika i kawałek lazanii.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja lubie tego typu lokale, nie sa one stworzone po to,zeby najesc. sie do nieprzytomnosci:)) Mozna przeciez nalozyc ile sie chce , a jakosciowo jest to samo , co podaja z karty. Mowie o mojej ulubionej restauracji. Pozdrawiam. Marianka

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla facetów, którzy jedzą za trzech to świetne rozwiązanie, ale ja jako kobieta jakoś tego nie widzę, choć czasami się stołowałam w takich miejscach. Jak się patrzy na to wszystko to się chce wszystkiego spróbować aż wreszcie człowiek pęka a poza tym traktuje się swój żołądek w takich miejscach jak śmietnik. To raczej nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. W mieście gdzie teraz mieszkam w USA jest taka sieć restauracji Golden Coral. Wstęp kosztuje 10 dolarów, w co wliczone są napoje bez ograniczeń. Jedzenie jest cały czas robione na oczach klientów. Można delektować się daniami kuchni włoskiej, chińskiej i oczywiście amerykańskiej. Na deser można zjeść jedno z kilkunastu ciast, albo wybrać sobie świeże owoce. Moim faworytem jest fontanna czekoladowa, w której można moczyć truskawki. Pycha!!!Może faktycznie nie przeje się tych 10 dolarów, ale wybór jest tak bogaty, że raz na jakiś czas warto zaspokoić swoje wszystkie kulinarne zachcianki :) Ania Wiśniewska

    OdpowiedzUsuń
  8. My dość często korzystamy w restauracjach z możliwości "bufet". Tutaj jedzenie jest świeże, co chwilę dokładane są nowe porcje (jest sporo takich lokali w okolicy, więc muszą dbać o jakość, żeby nie tracić klientów). W hotelu niedaleko mają taką opcję w każdą niedzielę - i naprawdę smakuje mi to, co podają. Moim zdaniem nie chodzi o to, żeby się napchać. Po prostu można spróbować tego i owego, zamiast decydować się na jedno danie. Dobra opcja do poznawania nowych kuchni. W chińskiej restauracji kelnerzy doradzają, co z czym połączyć, żeby niezorientowani nie wymyślali niezjadliwych kombinacji.

    Ja jestem "za" :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tu zaglądasz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...