Loading...

sobota, 8 grudnia 2012

Petit appetit i miła niespodzianka

Przechodząc codziennie Nowym Światem, zauważyłam francuską piekarnię. W ostatni dzień mojego pobytu w Warszawie postanowiłam zajrzeć. Wyroby kusiły, przyciągały moje oczy. A dlaczego?
"Bistro piekarnia Petit Appetit to przestronne i eleganckie miejsce w centrum Warszawy, w którym warto się zatrzymać. W powietrzu unosi się zapach świeżo wypiekanego pieczywa a zza baru kuszą wszelkiego rodzaju słodkości.
Poczujcie klimat francuskiego bistro, odnajdźcie smaki z serca Paryża. W nowoczesnym wnętrzu Petit Appetit można wypić świetną kawę przy porannej gazecie, delektować się śniadaniami, wpaść na lunch w trakcie dnia pracy oraz przekąsić słodki podwieczorek. Po ciężkim dniu zapraszamy na lampkę wina z widokiem na tętniący życiem Nowy Świat.

Nasze menu opiera się na świeżo wypiekanym pieczywie z oryginalnych francuskich mąk. Zapraszamy do podglądania naszych piekarzy podczas pracy. Nasi kelnerzy z przyjemnością opowiedzą o każdym chlebie czy bagietce oraz skomponują wymarzoną sałatkę. Na śniadania proponujemy kanapki, ciepłe tartines z francuska oliwą, naleśniki oraz puszyste omlety na słono i słodko z konfiturami lub pysznymi czekoladami. Serwujemy również quiche oraz świeże sezonowe sałatki. Wszystko przygotowywane jest na miejscu a w każde danie nasi piekarze i cukierniczki wkładają dużo serca. Bazujemy na produktach wyłącznie francuskich i tylko najwyższej jakości".
źródło petitappetit 

 Właśnie ten widok zachęcał do kupienia bagietki niczym z prawdziwej piekarni w Paryżu. Zdjęcia zrobiłam komórką i niestety nie uchwyciłam wszystkich rodzajów bagietek i samego lokalu, ale ta którą ja kupiłam, żytnio-przenną na zakwasie z Lyonu, tak mnie zachwyciła smakiem, że prawie zjadłam całą. Po prostu genialna. Taka jaką miałam przyjemność jeść w Paryżu. Jedynie co to lekko zawiedziona byłam obsługą, Pani nie była zbyt rozmowna i robiła wszystko szybko i od niechcenia. Za to cenię Stolicę, że mogę dostać tu prawie wszystko. Oczywiście w M&S zaopatrzyłam się w kilka przypraw. 
Nie wiem czy pamiętacie jak bardzo zachwycałam się kawą w Londynie
  Tak Caffe Nero można wypić w StolicyGreen Caffe. 
 Wspomnienia wróciły. Cena to 14zł. Na podwójnym esspreso z czekoladą i bitą śmietaną. W Londynie czekolada była sypana a tutaj możemy dostać w postaci płynnej nawet białą. Spróbowałam obu i jakoś z białą lepiej mi smakuje. W Londynie podają tylko z ciemną. Obsługa musi jeszcze popracować nad zdobieniem kawy bitą śmietaną:)
Po powrocie do domu czekała na mnie przesyłka. Otóż na święta kupiłam miód lipowy z http://pasiekapszczela.pl/.  
Tylko z tej pasieki jadam miód bo jest genialny. I oprócz miodu otrzymałam w prezencie 
  trzy pięknie ozdobione pierniki. Cóż tak mnie zachwyciły, że dziś kupiłam formy do wypieków i kto wie, może i ja niedługo wprawie się w robieniu słodkości....:)
Pozdrawiam Was w ten mroźny dzień:) 

6 komentarzy:

  1. Już jakiś czas temu czytałam o Petit Appetit i wpisałam ją na specjalną listę żeby wiedzieć co odwiedzić będąc w stolicy:) Po Twoim wpisie teraz wiem że warto koniecznie tam zajrzeć i kupić świeżą i pachnącą bagietkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Alez cudne bagietki! Zupelnie sie nie dziwie, ze cie skusily :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jednak Polska to Polska. U nas bagietka 5zł, a we Francji 5 euro:)Nice...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie pamiętam bym w Paryżu zapłaciła 5 euro za bagietkę....Ok. 1 euro.

      Usuń

Dziękuję, że tu zaglądasz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...