Loading...

niedziela, 17 marca 2013

Cudne Manowce w Olsztynie


 Są takie dni, kiedy nie mamy ochoty na domowe jedzenie, 
są takie dni, kiedy chcemy coś uczcić w miejscu publicznym, 
są takie dni, kiedy chcemy po prostu wyjść z domu...
Przeglądając prasę lokalną natrafiłam na artykuł, w którym reklamuje się nowa restauracja w Olsztynie. Nazwa przyciągająca Cudne Manowce. Zaczęłam oglądać zdjęcia. Wnętrze bardzo pomysłowe i dania kuchni warmińsko-mazurskiej. Bez dłuższego zastanowienia, postanowiłam "przetestować" nową knajpkę.
Restauracja ma dwa poziomy. Na dole jest niewielka klimatyczna sala. Oddzielona ścianką z oknami, od "przedsionka" i baru w raz z kuchnią. Schody prowadzą do większej sali, z której można przejść do najmniejszej sali, która oddzielona jest małym korytarzykiem, w którym stoi pianino. Wszędzie czerwone kanapy, drewniane stoliki i krzesełka, czerwone lampy. Brakuje jeszcze kominka... 
On jest, ale niestety na dole przy barze.
Menu nie jest aż tak bardzo rozbudowane i niektóre mają charakterystyczne nazwy regionalne. Można napić się regionalnego piwa z Browaru Kormoran. 
Co bardzo ważne, muzyka jest klimatyczna. W większości posłuchać można poezji śpiewanej.  Widać jeszcze, że miejsce dopiero nabiera swojego kształtu i życia, ale jak na pierwsze wrażenie bardzo sympatycznie się zapowiada. Zamówiliśmy jedzenie. 
Miałam ochotę na żur. Mój T. zamówił flaczki gietrzwałdzkie. Czekaliśmy ok. 10 min. W międzyczasie spróbowaliśmy piwa pszenicznego z miodem. Przyszły zupy. 
 Do zup podano nam przepyszny chleb, dopełniając wyśmienity smak żuru i flaczków. Ok. 15 min. czekaliśmy na drugie danie. Słychać był jak na dole w kuchni skwierczy mięso.
Roladki z suszonym pomidorem i serem pleśniowym z pieczonymi ziemniakami i zestawem surówek 
I koperta mazura z szynką, ogórkiem i grzybkami.

Dania sycące, dobrze przyrządzone, świeże. Czy zagoszczę kolejny raz? 
Oczywiście, że tak. Tym razem zamówię coś lżejszego, np. rybę. A może coś z menu dietetycznego. Takowe też jest! Za drugie danie zapłaciliśmy po 23-24 zł. Żur 8 zł a flaczki 12 zł. 
Jeśli będziecie przejazdem wpadnijcie na Warmię 
niech Was uwiodą Cudne Manowce:)
Miłego słuchania:)


4 komentarze:

  1. Witam.Byłem z dziewczyna.Zamowilem zope grzybowa,ziemniaki byly niedogotowane a grzyby byly dwa.Na drugie danie dziewczyna zamowila koperte mazura,byla niedosmarzone i nawpol surowe w srodku.Cwiartki ziemniakow byly tak spalone ze nawet nozem niedalo sie ich pokroic.Na zupe czekalismy 20 minut a na drugie 30 minut.Byla to nasza pierwsza i ostatnia wizyta w tym lokalu...Prawdziwe manowce...

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłem w Manowcach 20 marca z rodziną. Bardzo ciekawe i przytulne wnętrze. Na tapetę poszły pierogi z mięsem, koperta mazura,sałata bałkańska, żur i flaki. Duży pozytyw za zupy (flaki doskonale doprawione) ale pierogi powalają na kolana (troszkę grube ciasto ale sprężyste i wyśmienity farsz). Rewelacyjnie wyglądała sałata bałkańska podana z grillowanym pieczywem. Na wszystko czekaliśmy ok 15 min. Na słowa uznania zasługuje pyszna kawa z ekspresu. Widziałem że dostępne są również dania za 9,90 zł. Szczerze polecam i zawitam tam nie raz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam, w którym dokładnie miejscu jest restauracja? Czy to daleko od starego miasta? Nie ukrywam, że oprócz miłego wnętrza i dobrej kuchni, lubię kiedy knajpka znajduje się też w miłym otoczeniu np. przy parku, czy w cichej spokojnej uliczce, w starej kamienicy itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalio, nie pamiętam, lecz wydaje mi się, że okna wychodzą na Łynę.

      Usuń

Dziękuję, że tu zaglądasz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...