Loading...

wtorek, 23 kwietnia 2013

I co z tym prawem autorskim???

Każda napisana książka, wiersz, piosenka, wynalazek, objęte są prawem autorskim. Ten fakt jest niepodważalny. Oczywiście jak to w życiu "nic co ludzkie nie jest mi obce" i często przywłaszczamy sobie to co do nas nie należy. 
Decydując się na prowadzenie bloga często zastanawiałam się i wciąż to robię jak to jest z przywłaszczaniem sobie cudzych przepisów. Czy one objęte są tym prawem? 
Czy zdarza się Wam przeglądając durszlaka, czy mikser kulinarny i zobaczyć swój zmodyfikowany przepis przez daną osobę i brak podanego źródła inspiracji? 
Blog prowadzony przeze mnie jest nie tylko zbiorem przepisów i pokazywaniem mojej codziennej kuchni i wspólnym biesiadowaniem z rodziną i przyjaciółmi jest moją twórczością, moją wirtualną książką.
Każdy autor, który poważnie traktuje pisanie i innych ludzi liczy się z pracą drugiej osoby, jego wkładem w kulturę, historię życia codziennego. Nie jedna osoba, pisząc bloga, wydała książkę, uczestniczyła w wielu medialnych imprezach, zapisała się już na kartach historii życia kulinarnego ale także wniosła w ten świat wiele swoich twórczych pomysłów, swój talent i wielki wysiłek. To nie jest lekka praca!
Pisząc książkę naukową, zdarza się, że powielamy myśl autora, który zbadał-odkrył coś. Choćbyśmy nie wiem jak zmieniali słowa z tego fragmentu, on nadal chroniony jest prawem autorskim. 
Jeśli coś nas inspiruje u kogoś, jeśli już wykonamy dany przepis a zmienimy jeden składnik bo np. nie lubimy lub nie pasuje nam dany składnik, to obowiązuje nas podanie źródła inspiracji. Dlaczego, tego nie przestrzegamy, dlaczego tak łatwo przypisujemy sobie czyjeś pomysły? To wiele nie kosztuje, a każdy wyciągnięty gest w stronę drugiego blogera, może nam wiele pomóc, bo jeśli będziemy stosować się do dzieł cytowanych, ta kolejna osoba, odwzajemni tym samym!


7 komentarzy:

  1. Ostatnio kulinarna blogosfera bardzo się powiększyła (co dla mnie jest zjawiskiem pozytywnym), ale drugą stroną medalu jest to, że notorycznie spotykam blogi, których autorzy nie przyznają się, że przepis nie jest ich autorstwa. Widzę przepisy z książek, które mam na swoich półkach albo takie, które widziałam na innych blogach. A właściciel bloga nie pisze na ten temat nic, dając do zrozumienia, że to on jest ich autorem. Są nieraz blogi które mają po kilkaset przepisów i każdy niby jest wymyślony przez właściciela bloga... ta, akurat. Nie rozumiem, dlaczego dla niektórych przyznanie się, że inspirowałam się przepisem z blogu X albo książki Y to taka straszna ujma na honorze. Sama zawsze podaję źródła inspiracji i nie przyszłoby mi do głowy, że to jakiś wstyd.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po trochu zgadzam się z przedmówczynią, ale też trzeba przymrużyć oko na "niby takie same przepisy", bo są rzeczy, które robią się tak i tak, np zrobienie bezy nie jest możliwe na 100 sposobów (zwykłej bezy), dlatego to się powiela wg mnie. Ale zgadzam się, że częśc ludzi żeruje na pracy innych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że są takie przepisy, które się powielają, ale oglądając blogi przez durszlaka czy mikser kulinarny, często widzimy coś co nam się spodobało i chcielibyśmy to zrobić ale z innym składnikiem w inny sposób, to dlaczego nie podać, że właśnie u tej autorki/autora widok "tych bez" tak mnie zainspirował, że musiałam/łem je zrobić ale przełożyć je czekoladowym sosem a nie sosem truskawkowym?

      Usuń
  3. Aniu, ostatnio sama padłam ofiarą takiego bezczelnego kopiowania mojego przepisu pn. "Nowalijkowa przekąska". Nie mogłam otrząsnąć się ze zdumienia, że ta osoba przypisała sobie jego autorstwo kopiując pomysł co do słowa. Jedynym pozytywem całej historii był fakt, że zostałam o tym powiadomiona przez zupełnie nieznanego mi czytelnika bloga, dla którego przepis był na tyle charakterystyczny, że skojarzył go z moją osobą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ania, podpisuję się! U siebie mam dania wymyślone przez siebie, ale też gro takich, które powstały w wyniku inspiracji i staram się zawsze podać źródło, do książki lub link do bloga. Zdziwiła mnie natomiast kiedyś dyskusja na forum dla blogerów, że nawet jeśli linkujemy źródło, to nie powinniśmy słowo w słowo cytować autorki. A przyznaję, że mam na swoim blogu dwa takie przypadki. Skoro ktoś podał przepis idealny, ja nic w nim nie zmieniłam, napisałam "cytuję dosłownie za autorką" to co w tym złego? Ale jak widać wszystkim się nie dogodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. generalnie stosuje się to w pracach naukowych. Uważam, że jeśli cytujemy przepis słowo w słowo za autorem i podajemy źródło, żadnej zbrodni nie popełniamy.

      Usuń
  5. Tego dnia, kiedy napisałaś ten post widziałam przepis na ciasto "x". Autorka napisała w nim, że musiała dodać "taką masę", bo inaczej ciasto byłoby za niskie :) Ciekawe ..... robiłam to samo (identyczne!) ciasto kilka miesięcy temu z przepisu z Moich Wypieków. Proporcje były identyczne, więc? Co znaczy "Musiałam dodać masę ..."? Niektórzy myślą, że czytelnicy będą częściej odwiedzać Ich blogi, jak napiszą "sam/a wymyśliłem/am" :/ Dziś też widziałam przepis na ciasto "y", które ostatnio bardzo często pojawia się na Durszlaku, ale oczywiście adnotacji do oryginału nie było :/
    Mi się czasami zapomni skąd mam przepis, bo spisuję je często do zeszytu, ale na szczęście mam dobrą pamięć wzrokową i pamiętam zdjęcia :) Wtedy wystarczy wpisać w wujka google nazwę dania/ciasta i znaleźć to zdjęcie w grafice. Strona sama praktycznie się znajduje :) Choć przyznam się bez bicia, że raz zdarzyło mi się napisać "niestety nie pamiętam źródła". Wtedy rzeczywiście nie wiedziałam skąd ten przepis :/ No, ale nie napisałam, że sama wymyśliłam :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tu zaglądasz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...