Loading...

czwartek, 16 maja 2013

MaszGulasz

Chciałabym podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami odnośnie bistro MaszGulasz.pl. Chodząc po Warszawie przypadkowo weszliśmy w ul. Piękną. I tam zobaczyliśmy właśnie ten lokal. Tak mi się spodobał z nazwy i widoczne słoje z różnymi kaszami, że musieliśmy tam wejść. 
Wnętrze bardzo fajnie zrobione. Zresztą możecie zobaczyć tutaj, ja nie mogłam zrobić zdjęć aparatem. Pani kelnerka nie wyraziła zgody, gdyż musiałaby zapytać managera, z którym nie miała czasu się skontaktować. Uważam, że podobny lokal z tak urządzonym wnętrzem mógłby powstać w niejednym mieście. Wystrój naprawdę świetny, przemyślany, bardzo ciepły.
Ruch w interesie rzeczywiście spory. Menu jest fajnie skomponowane, gdyż zawiera lunch na każdy dzień tygodnia, oraz normalną kartę dań. My skusiliśmy się na lunch dnia, który zawierał zupę z kalafiora - pikantna, dobrze doprawiona. Wprost genialna.

Na drugie można było wybrać mielonego z grzybami, ziemniakami i buraczkami (cena 23 zł) lub roladki z kurczaka w sosie z kaszą perłową i surówką z kapusty (cena 19 zł). Mąż wybrał mielonego a ja kurczaka. Do tego kompot. Jeszcze tak dobrego nie piłam. Z nutką kardamonu, tak mi się wydawało. 
Moje danie, tańsze smakowało lepiej niż męża. Było bardzo wyważone, delikatne, mięso rozpływało się w ustach. Surówka świetna. Mielony bardzo dobry, smaczne grzyby, choć mąż uznał, że kotlet był zbyt suchy z przeważającym smakiem grzyba. Najgorzej wypadły buraczki. Suche i bez smaku. Miał wrażenie, że jadł danie dietetyczne. On wychowany na PRL-owskim jedzeniu typu kotlet mielony i buraczki, jadał o wiele lepsze w niejednym barze w naszym regionie i nie tylko. 
Kochani zdjęcia robiłam aparatem z komórki. Nie wyszły one zbyt piękne ale innej możliwości nie miałam, przez wzgląd na wyrażone zdanie pani z obsługi. Rozumiem to jak najbardziej, to w końcu nie jej lokal, tylko pani Gessler, spostrzegłam napis, gdy wychodziliśmy. 
Myślę, że obsługa mogłaby trochę bardziej popracować nad stosunkiem do klienta. Zrzucam to na karby pory lunchu.


Myślę, że warto tam zajrzeć, spróbować dań i napatrzeć się na wystrój. Dodatkowym argumentem za odwiedzeniem lokalu może być karta win, widzieliśmy bardzo bogatą wystawę. Niestety nie spróbowaliśmy, więc nie możemy nic doradzić. Dodatkowo po 17 w tygodniu i od 12 w weekendy można spróbować przekąsek rodem z kuchni gruzińskiej.

2 komentarze:

  1. jakbym miała po drodze, chętnie bym tam wpadła:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie polecam tego miejsca. Kawa jak pomyje - lura. Ciecierzyca niedogotowana. Wręcz twarda. Powiedziałam kelnerce o moim daniu i kawie. Drugiej nie dostałam. Zostawiłam 3/4 kawy bo nie dało się tego pić. Morze się poprawili, ale ja tam nie pójdę już.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tu zaglądasz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...