Loading...

środa, 17 lipca 2013

Marlena de Blasi


Długo zastanawiałam się jak ma wyglądać recenzja książki Marleny de Blasi Smaki Północnej i Południowej Italii. Książki te dostrzegłam przypadkiem, dzięki czasopiśmie designerskiemu. Pobiegłam od razu do księgarni by zobaczyć czy mogę je jeszcze dostać. 
 Inne książki tej autorki dzierżyłam w dłoni, ale po przeczytaniu kilku stronic jednej z nich, odłożyłam ją na półkę. Dlaczego? Ponieważ ciężko mi się czytało. Nie poczułam tego czegoś, co powoduje, że zatracam się w otchłani stronic i jednym tchem połykam każde zdanie. Nie kontroluję czasu i nie przeszkadza mi to, że następnego dnia trzeba wstać o 5.20.
I przyznam, że wtedy jestem rześka jak wiosenny poranek.
Postanowiłam poczekać na te dwa egzemplarze w bibliotece i dać autorce szansę by przekonała mnie do siebie swoim stylem pisarskim. Kiedyś znajomy profesor, powiedział, że każda napisana książka powinna być skierowana nie tylko do profesjonalistów z danej dziedziny, ale także do szerszego grona odbiorców i być napisana zrozumiałym językiem.
Zaczęłam czytać Południowe Włochy. Dzięki tym dwóm tomom, mam rozeznanie, jak kształtowała się kuchnia każdego regionu. W obu książkach są umieszczone historyczne fakty. Odniesienie do historii sprawia, że czytelnik, który jest laikiem, staje się bogatszy o nową wiedzę. Historia łączona jest z każdą potrawą. Ale historia życia codziennego najbardziej rysuje, zapach potrawy, ludzi, którzy ją przygotowywali, tak by autorka mogła się wiele nauczyć. To pokazanie, nie tylko dań, ale także i celebracji, kultywowaniu jedzenia w trakcie świąt, łączenie smaków, bo jedzenie tworzą ludzie. To unaocznienie, że w wieku 70 ponad lat można spełnić swoje marzenia, (opowieść o znajomej, która otworzyła restaurację) to rozbudzenie wyobraźni i sprawienie, że można przenieść się wraz z autorką do Włoch i razem z nią podróżować. Specjalnie autorka podała kilka wskazówek jak przygotowywać pewne dania, tak by mogły one być minimalnym odzwierciedleniem, bo przecież pomidory w Italii mają inny smak, kolor, nie mówiąc już o oliwkach. Jak duże znaczenie ma czosnek, którego używa się na południu, a wino? jest ukojeniem dla duszy i podniebienia, gdyż występuje w każdej prawie potrawie jako przyprawa.
 Słońce sprawia, że wszystko dojrzewa inaczej, że nie da się przeżyć przygody kulinarnej nie smakując jej wcześniej w Italii.
Czy te książki powinny znaleźć się na półce każdego blogera lub miłośnika kuchni włoskiej? Zdecydowanie tak! Pomimo wysokiej ceny….ok. 44 zł. Ja sama chcę je mieć na swojej półce. 
Czytaliście?

4 komentarze:

  1. Aniu, książkę pożyczyła mi kiedyś koleżanka i nie mogłam przez nią przebrnąć. Po Twojej recenzji dam jej drugą szansę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, wiele jest ciekawych informacji:)

      Usuń
    2. już ją wyszukałam w księgarni :)

      Usuń
  2. Czytałam wszystkie jej książki. W ostatnim czasie przepiękną "Amandine", która mnie urzekła. Wcześniej "1000 dni w Wenecji, Toskanii i O."Czytalam jednym tchem i kiedyś do nich wrócę. Na pewno! Te kucharskie również posiadam, ale nie inspirują mnie aż tak.

    Pozdrowienia,

    A.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tu zaglądasz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...