Loading...

poniedziałek, 17 lutego 2014

Przepisy, które nie zawsze wychodzą!

Dziś nietypowy post. Post, który mówi o tym, że nie zawsze wychodzą dania czy słodkości z kolorowych czasopism czy też książek a nawet blogów kulinarnych. Wiem, jakie jest to wtedy frustrujące. Dlaczego właśnie taki post?

Otóż ostatnio chciałam zrobić ciastka według przepisu autorki książki Amor w Kuchni - Małgorzaty Caprari. Książka wydaje się ciekawa, zawiera w sobie fajne przepisy. 
Pomyślałam, że świetnie sprawdzi się w czasie Walentynek, ale także w różnych okolicznościach, by drugiej osobie sprawić przyjemność kulinarną.
Zaczęłam przygotowywać ciastka Kardamonki. 
 Przepis wydał się prosty.
Oto składniki:
  • 15 dag mąki
  • 20 dag cukru jasnego/brązowego
  • 10 dag masła
  • 1 łyżeczka mielonego kardamonu
  • 1 żółtko
  • skórka otarta z jednej cytryny
  • szczypta soli
 Przygotowanie:
mąkę przesiać ze szczyptą soli, wymieszać z cukrem. Dodać zimne masło i siekać grubym nożem do chwili, gdy powstanie coś w rodzaju drobnej kaszy. Dodać żółtko, kardamon, otartą skórkę, a następnie szybko wyrobić ciasto. Uformować kulę, zawinąć w kawałek folii i włożyć do lodówki co najmniej na pół godziny.
Ciasto rozwałkować na grubość 0,5 cm i foremką (najlepiej w kształcie serduszka) wycinać niewielkie ciasteczka. Ułożyć je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i wstawić do nagrzanego piekarnika (200-210 st. C) na około 10 min. Ciastka powinny nabrać złocistej barwy. Gotowe ciasteczka wystudzić.
Wykonałam wszystko zgodnie z instrukcją. Niczego nie pomyliłam. I niestety nie wyszły tak jak na zdjęciu w książce.
Nie wiem czego zabrakło, nie wiem co zostało pominięte w przepisie a może czegoś było za dużo?
W smaku wyszły dobre, ale niektórych nie udało się uratować. Rozpłynęły się!
 Teraz już  wiem na tym przykładzie, że każdy przepis, który zamieszczamy powinien być starannie napisany. Wiem to także, na własnym przykładzie, kiedy czytelniczka wzorując się na przepisie na hamburgery Pascala i Okrasy, który ja zamieściłam nie wyszły jej, gdyż podzieliłam mięso 500 g. na dwa rodzaje kotletów, a w oryginalnym przepisie było po 500 g na każdy przepis. Mnie one wyszły!
Tak jak widoczne jest to na zdjęciu. Nie rozpłynęły się, były zbite.
Bardzo ważne jest każde słowo zamieszczane, bo za nie jesteśmy odpowiedzialni. Wydaje mi się, że na niektóre przepisy trzeba brać poprawkę. Zdarza się tak, że to co Tobie nie wychodzi, mnie wyjdzie robiąc wszystko tak jak jest w przepisie. 
Być może komuś z Was uda się zrobić te ciasteczka w taki sposób by wyszły ładne, kształtne i nie rozpłynęły się. Robiłam je na dwa sposoby. Raz użyłam margaryny - rozpłynęły się, raz masła - to samo. Niektóre wyszły ładne, zwłaszcza te małe serduszka bez wycięcia w środku.
Pomyślałam sobie, że może zabrakło proszku do pieczenia, może za dużo masła, wydawało mi się, że jest to przepis na kruche ciasto, więc nie powinno być problemu, gdyż tarty robi się w podobny sposób.
Może Wy macie jakąś receptę na ten przepis, bo uważam, że smak sam w sobie jest świetny ciastek!
Niewiele udało się uratować ciasteczek przypominających te na zdjęciu.

Pozdrawiam!
A.

12 komentarzy:

  1. a czy w oryginalnym przepisie podany jest typ mąki ? myślę, że to ona może być sprawczynią zamieszania... może ciasto należałoby dłużej schłodzić a potem ciasta piec w nieco wyższej temperaturze ? piekarniki też różnie pieką...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie był podany typ mąki. wstawiłam do nagrzanego. Wszystko zgodnie z przepisem w książce.

      Usuń
  2. Aniu, ja kilka razy takie coś przerabiałam. W tym przepisie, z którego piekłaś powodem rozlania się ciasteczek może być zbyt mała ilość mąki? poza tym też tłuszcze są dziś z dodatkiem oleju, szczególnie masło. Zawsze trzeba patrzeć, by miało 82% tłuszczu i by było bez dodatku oleju.
    Pozdrawiam i życzę by kolejne wypieki wychodziły bez zarzutu :)
    Olinka - Smakowy Raj

    ps. dodaje się do obserwatorów, by Cię mieć na oku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodałam masło 82% i pomyślałam, że może ono. Mówisz za mało mąki? Być może...
      Olinko dziękuję za obserwację :):)

      Usuń
  3. nie przejmuj się czasami przepisy są nieprecyzyjne co do składników i proporcji , też nie raz przejechałam się na jakimś przepisie i musiałam jeść zakalca:d

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaje mi się, że na tą ilość masła powinno być więcej mąki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aniu doskonale cię rozumiem, ostatnio sama zrobiłam ciasteczka, które rozpłynęły się w piekarniku:( ale byłam rozczarowana i zawstydzona, bo człowiek nie takie rzeczy gotuje i piecze, przeważnie wychodzi wszystko smaczne, a tu taki klops:/ sama zastanawiałam się, co poszło nie tak, mąki było tyle ile powinno być, masło tak jak u ciebie 82%, na to zawsze zwracam uwagę, a z ciastek wyszła jedna wielka, rozlana masa:( nikomu się nie pochwaliłam, ciastka do śmieci wyrzuciłam:(

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się z Pyzą - rodzaj mąki ma znaczenie. W dodatku wielkość jajka, gatunek margaryny, większa szklanka/ mniejsza szklanka, większa łyżka/ mniejsza łyżka a może kopiasta.... takie drobne szczegóły. Zwykle, kiedy ściśle trzymam się przepisu, to miewam problemy, dlatego zdarza mi się tak na oko dodawać więcej mąki, więcej tłuszczu, mniej cukru... i wtedy rzeczywiście pojawiają się później kłopoty z opisem ilości składników. To tak jak z soleniem i doprawianie - zwykle piszę do smaku, bo każdy z nas ma inny gust.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety czasami tak się zdarza, ale powiem Ci że i tak te ciasteczka wyglądają cudnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Winą za rozpływające ciasteczka zawsze obarczam mix-y roślinne, ale ty dałaś masło, nie ma w przepisie proszku i sody. Tajemnicza sprawa. Piekłam niedawno ciasteczka z marcepanem, wyciskane z rękawa cukierniczego...jakie wsadziłam, takie wyszły z piekarnika, ale nie pamiętam...chyba nie miały żółtka. Sprawdzę. Ja zawsze się boję wypieków książkowych, robiłam roladę biszkoptową, wyszła taka twarda i sucha, że mimo pysznego kremu nie dało sie jej zjeść. Na bloga dałam swój stary przepis. Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety czasami nie wychodzi. Czasem to wina przepisu, czasem sił wyższych. Najlepiej zrobić wtedy z tego bajaderki :)

    PS: Ja zawsze mocno schładzam ciasto na kruche ciasteczka.

    OdpowiedzUsuń
  10. No właśnie, mi też nie zawsze wszystko wychodzi. Tak już jest, ale dokładnie rozumiem tę frustrację, zwłaszcza, gdy korzystałem z przepisów, chyba najsłynniejszej polskiej blogerki. Jak się okazało, chyba żaden z jej przepisów mi nie wyszedł, dlatego w ogóle z nich nie korzystam, a jedynie oglądam niekiedy zdjęcia, aby zainspirować się w fotografowaniu. Jeśli chodzi o te ciastka, to mi też kilka razy nie wychodziły, ale nauczony błędami rzadko kiedy ściśle trzymam się receptury. Jeżeli czuję w rękach, że ciasto jest dosyć rzadkie, zbyt ciepłe i miękkie, dodaję wtedy stopniowo więcej mąki, aż konsystencja będzie odpowiednia, ale to kwestia wyczucia. Druga sprawa to myślę, że chłodzenie. Najczęściej w przepisach pojawia się wzmianka, żeby ciasto schłodzić w lodówce. Ja natomiast zawsze wrzucam do zamrażarki. Po pierwsze chłodzi szybciej, no i mocniej. Kolejna rzecz - najczęściej po rozwałkowaniu ciasta na papierze (na blasze), wkładam ponownie do zamrażarki, mocno chłodzę aby było zwarte, wtedy ładnie się wycina foremką, nic się nie ciągnie, a ponadto łatwiej odchodzą od papieru resztki ciasta. Myślę też, że ciasto nie powinno być wyrabiane zbyt długo. To chyba tyle moich uwag, które wynikają z mojego skromnego doświadczenia :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tu zaglądasz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...