Loading...

niedziela, 6 kwietnia 2014

Budapeszt - podróż

Dziś mija tydzień od podróży do Budapesztu. Tak się składa, że zawód jaki wykonujemy daje nam czasem możliwość wyjazdów zagranicę, łącząc przyjemne z pożytecznym. O podróży do Budapesztu dowiedziałam się tydzień przed wyjazdem. Przyczyn na wyjazd złożyło się kilka. Jedną z nich były nasze urodziny (moje okrągłe) a także urlop, którego nie mieliśmy w zeszłe wakacje. Zawsze chciałam odwiedzić stolicę Węgier, w końcu łączy nas historia, a także zasmakować specjałów kuchni. 
Do Budapesztu wybraliśmy się pociągiem. Nasi znajomi, którzy bardzo często podróżują opowiadali nam, że można pojechać tam za niewielkie pieniądze. Za bardzo nie chcieliśmy w to wierzyć dopóki mąż, nie kupił biletów. PKP InterCity sprzedaje bilety do Budapesztu za 29 euro za jedną osobę w jedną stronę (cena promocyjna). Cena uważam, że jest świetna. Niedługo wybieramy się w kolejną służbową podróż w Polskę i ceny biletów w jedną stronę będą  wyższe od tej a kilometrów jest znacznie mniej.
Pociąg do Budapesztu z Warszawy odjeżdża rano i wieczorem. Mężowi niestety nie udało się kupić na ranny, gdyż nie było już miejsc w tej cenie. Normalnie bilet kosztuje ponad 400 zł za jedną osobę. Wybrał zatem opcję wieczorną. Pociąg odjeżdża przed 21 godz. Podróż nocą ma swoje wady i zalety. Zaletą dla nas było to, że rano po 8 godz. byliśmy już na miejscu a wadą jak wiadomo, nie zobaczy się krajobrazu za oknem. A przyznam szczerze, było co podziwiać. 
Niesamowitym doświadczeniem dla nas było zmienianie się lokomotyw a także ekipy konduktorskiej i zmieniającego się języka po czeski, słowacki i węgierski. Niestety podróż trwa długo, ale podróżując pociągiem jest o tyle komfortowo, że spokojnie można rozprostować kości. W pociągu nocnym niestety nie mieliśmy wagonu restauracyjnego, ale ja jak zawsze zabezpieczam się przed długą podróżą i zaopatrzyłam nas w kabanosy. 
Udało nam się zasnąć ok 4 nad ranem. Obudziliśmy się w Słowacji, czyli przed 6 rano. Wtedy zaczęliśmy podziwiać widoki. Słowacja bardzo ładnie położona. Domki usytuowane przy górach, jedne niżej drugie wyżej. Bardzo charakterystyczne dla nas było, kiedy już przekroczyliśmy granice węgierską, domy miały piękne drewniane okiennice. Domu również rozprzestrzenione u podnóża gór. Nie udało mi się wykonać zdjęć, teraz tego żałuję, ale w mojej pamięci zapisane. 
Gdy wjechaliśmy na dworzec wschodni  Kaleti nie mogłam wyjść z podziwu. Budowla piękna. Dach oszklony. Robi wrażenie. 
Nocleg zamówiony był w hostelu tuż przy głównej ulicy Rákóczi útca. Spokojnym krokiem z dworca do miejsca noclegowego to niecałe 25 min. Z hostelu mieliśmy bardzo blisko do słynnej i najbogatszej ulicy w Peszcie - Váci utca. Hostel znajduje się w pięknej starej kamienicy. A najbardziej zachwyciło mnie jej wnętrze. 
Pogoda od pierwszego dnia dopisywała nam. Było bardzo ciepło. Pierwszego dnia poszliśmy wzdłuż Dunaju by podziwiać piękną Budę i jej zabytki. Jednak zmęczenie podróżą nie pozwoliło nam na zbytnie penetrowanie okolicy. Dopiero dni kolejne przyniosły nowe ciekawe wrażenia. Natomiast już pierwszego dnia zasmakowaliśmy smakołyków kuchni węgierskiej.
Generalnie rzecz ujmując uznaliśmy, że nie warto kupować biletów na miejskie autobusy, tramwaje czy metro. To nie miało sensu, gdyż jak dla nas wszędzie było blisko. Poza tym chodząc pieszo zawsze zobaczy się więcej i lepiej. Odległości nie są ogromne zwłaszcza jeśli chce się zobaczyć wszystkie zabytki czy nawet poboczne uliczki czy ulice. 
 Widok na Zamek Królewski i Most Łańcuchowy- Buda. 
Most Łańcuchowy od strony Budy widok na Peszt

Panorama Pesztu ze Wzgórza Gellerta. Robi ogromne wrażenie zwłaszcza jeśli idzie się piechotą krępym wąskim chodnikiem a z tyłu zostawia się za sobą widok, który robi się coraz mniejszy. Ktoś kto ma lęk wysokości może albo się go pozbyć lub nabawić większego. Ale jest na to sposób. Nie trzeba iść na wzgórze od strony tego białego mostu co na zdjęciu, chociaż omijają nas piękne widoki. Można wejść lub zejść od strony Hotelu Gellerta przy którym mieszczą się termy. Tą drogą jeżdżą samochody. Co prawda widać niewiele, ale za to można pooglądać piękne domy mieszkalne. My wybraliśmy obie opcje. Drugą opcją schodziliśmy, wychodząc na hotel. Zapewne nie odkrylibyśmy tego miejsca, gdyby nie fakt, że strasznie bałam się zejść pierwotną drogą. Niestety lęk wysokości dalej mnie dręczy. Uwierzcie mi, że można nieźle się zmęczyć idąc pod górę.
Parlament a w oddali Baszta Rybacka. 
Kawiarnia Mai Manó Café 
Budynek w którym mieści się ta kawiarnia jest najpiękniejszym w Budapeszcie. Na tej samej ulicy po przeciwnej stronie zobaczyć można 
Pozdrawiam!
A.

6 komentarzy:

  1. Wszystkiego dobrego z okazji urodzin! Podróż wspaniała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego najlepszego! Zazdroszczę podróży. Zawsze chciałam się wybrać do Budapesztu, bo tam moi rodzice udali się w podróż poślubną :)

    OdpowiedzUsuń
  3. I jaką piękną pogodę mieliście:) Cudowna podróż. Wszystkiego najlepszego:):):)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tu zaglądasz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...