Loading...

niedziela, 13 kwietnia 2014

Galuszki

 Wracając z wojaży przywieźliśmy ze sobą nie tylko wspomnienia, zdjęcia, ale przede wszystkim doznania kulinarne. Kuchnia węgierska to nie tylko papryka, gulasz, zupa gulaszowa, to także kluseczki zwane galuszki. Jak pamiętacie z wcześniejszego wpisu o kuchni węgierskiej  na jednym zdjęciu przy gulaszu i paprykarzu widniały owe galuszki. 

U mnie w domu nazywały się to kluski "łyżką kładzione", miały one zupełnie inny kształt niż te na Węgrzech. Zazwyczaj jadałam je z zupą pomidorową i czerwonym barszczem. Wyprawa sprawiła, że teraz inaczej patrzę na nie i wiem, że można podawać je w innej postaci. 
Jednak, żeby było śmieszniej tak nam zasmakowały galuszki iż kupiliśmy specjalne urządzenie do ich wyrabiania, lecz o dziwo nie w Budapeszcie tylko w niegdyś połączonym z Węgrami, państwie austriackim.
Muszę powiedzieć, że urządzenie to jest świetne. Wykonane jest z dobrej stali, kosztowało niecałe 30 euro. Trzeba jedynie pamiętać, żeby ciasto było gęste, wtedy wyjdą piękne kluseczki. 

Składniki:
[na 2-3 osoby]
  • 200 g mąki pszennej 
  • 2 jajka
  • 1 1/2 łyżeczki soli
  • 2 łyżki oliwy
  • 60-80 ml wody
  • 1 łyżka oliwy do gotującej się wody
dodatkowo:
  • 30 dkg boczku wędzonego
  • 1 cebula
Przygotowanie:
Mąkę, jajka, sól i oliwę mieszamy ze sobą. Stopniowo dodajemy wodę, ciągle mieszając by powstawały w cieście pęcherzyki. Z wodą musimy uważać, gdyż ciasto nie może być za rzadkie. Dlatego przedział wody podałam specjalnie, by wypośrodkować gęstość ciasta. W tym samym czasie woda w garnku powinna wrzeć do której trzeba dodać łyżkę oliwy, by galuszki się nie posklejały.  Następnie łyżką do zupy nabieramy ciasto i wlewamy je do pojemnika, którym ruchami posuwistymi będziemy przecierać ciasto do wody. 
Urządzenie to ma uchwyt na dole, by można było pod kątem zaczepić je do rantu garnka. Nie może ono leżeć płasko wzdłuż garnka. 
Boczek i cebulę pokroić i przesmażyć. 
Pozdrawiam!
A.

9 komentarzy:

  1. Zjadłabym takie galuszki z ochotą :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie w domu mama mówiła na nie "kluski kładzione" albo "niebieskie" :D Uwielbiam je! Szczególnie z cebulką mniam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo z samą cebulką nie jadłam.

      Usuń
    2. Takiej mi ochoty narobiłaś na nie, że chyba dziś zrobimy na obiad :p

      Usuń
  3. U mojej babci i cioci często są takie kluseczki jako dodatek do obiadu :) nie wiedziałam, że na Węgrzech też można je spotkać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Słowacy twierdzą, że galuszki pochodzą z ich tradycji kulinarnych.
    Podobnie jak z knedlami. Spór o źródło pochodzenia toczy się między Czechami a Tyrolem.
    Pozdrawiam Tadeusz

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jadłam takie kluseczki na wschodzie Polski, bardzo smaczne, w prostocie siła ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak to prawda proste jest zawsze smaczne:)

      Usuń

Dziękuję, że tu zaglądasz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...